W dniach 11-13 października sześciu dzielnych operatorów 1RPIMa :Levik, Beltus, Hubertus, Semko, Kiedryn i Fenek, wyjechało na zachód, wesprzeć działania strony Calisii w przedłużającym się już konflikcie z Republiką Kazalską.
Organizacja imprezy była prawie idealna, baza wypadowa naszej strony usytuowana na stacji kolei wąskotorowej Zbiersk wprowadzała w klimat iście Stalkerowy, a śmigło w postaci busa wyposażone było w diody sygnalizujące desant i specjalne ścieżki dźwiękowe. W zasadzie wystarczyło lekko przymknąć oczy, a wyobraźnia robiła swoje, przerzucając nas w jednej chwili na pokład Black Hawka...
Należeliśmy do komponentu CCT w składzie: CT1 - GS7 dowodzone przez Szpargała, CT2 - Rpima oraz Szwed i Rosół z SGS ogarniający Medevac.
Pierwszym zadaniem przydzielonym nam przez sztab Calisii był daleki zwiad na terytorium Republiki Kazalskiej, którego celem było rozpoznanie obrony bazy głównej przeciwnika, w której miał być przetrzymywany agent. W zadaniu towarzyszyła nam ekipa pod kryptonimem Bobry jako czujki i nawigatorzy.
Śmigło zgarnęło nas w okolicach 4 nad ranem i wyrzuciło na terytorium wroga. Po dłuższym ubezpieczonym marszu udało nam się podkraść wystarczająco blisko, by zebrać potrzebne sztabowi informacje.
Droga powrotna obfitowała w nietypowe przypadki... Na początku zauważył nas pojazd nieprzyjaciela, którego nasze czujki nie usłyszały na czas. Chwilę później, gdy zalegaliśmy w lesie czekając aż pojazd odjedzie, zainteresował się nami miejscowy cywil, który bardzo chciał się dowiedzieć, czy aby Levik nie zasłabł, bo tak leży bez tchu w krzakach... Na szczęście odpuścił i poszedł dalej. Dosłownie 10 min później czujki z Bobra wróciły raźnym biegiem do kolumny, wrzeszcząc "PSYYYY!" ...Chwila grozy, czekamy na te wielkie dobermany, które zaraz wyskoczą zza wzgórza... Zza górki wyskakują jednak dwa kajtki wysokości połowy łydki, szczekając radośnie...
Powrót do bazy przebiegał pod znakiem grzyba... Dzielni operatorzy nie byli w stanie oprzeć się pokusie i podczas marszu udało im się wypchać swoje torby zrzutowe wieloma okazami podgrzybków, prawdziwków a nawet kilku koźlaków. Jak stwierdził Semko: "Po prostu grzech było nie zbierać..."
Z sentymentalno-estetycznych zjawisk i przeżyć, natknęliśmy się również na obszar iglastego lasu, gdzie całe podłoże usłane było gęsto żółtymi igłami opadającymi z rosnących nieopodal sosen. Wszyscy zgodnie stwierdzili, że było to najpiękniejsze miejsce, jakie w życiu na patrolu spotkali.
Podchodząc do miejsca ewakuacji, czujki zaalarmowały kontakt wzrokowy z dwoma niezidentyfikowanymi osobnikami. Starając się pozostać niewykrytymi, postanowiliśmy więc obejść kontakty i załapać się na śmigło w innym miejscu... W międzyczasie odebraliśmy na radiu sygnał od CT1, że wpadli na wrogie kontakty i jest u nich gorąco, mieli więc pierwszeństwo do ewakuacji. Siedzimy zatem na wzgórzu, trzymając obronę okrężną i czekamy na naszą kolej do podjęcia. Jakież było nasze zdziwienie, gdy najpierw przeleciało obok nas śmigło, podjęło przy następnym pagórku niezidentyfikowane przez nas kontakty, a następnie wróciło po nas... Okazało się, że kontakty, na które się rzekomo nadzialiśmy były w rzeczywistości ekipą Szpargała (CT1). Oba teamy po zauważeniu się nawzajem postanowiły w sposób ubezpieczony zwiać w dwie różne strony i obejść się szerokim łukiem...
Tak minęła nam pierwsza z trzech misji na GreenCoat.
Z wniosków jakie nasunęły się nam po wykonaniu zadania:
Naszą rolą na reconie było wsparcie dla Bobrów, ponieważ ich skład się wykruszył i nie byli w stanie wykonywać swoich zadań samodzielnie. Byliśmy więc jako jednostka wspomagająca, nie decydująca i planująca. Z tych zadań wywiązaliśmy się najlepiej, jak potrafiliśmy.
Co zrobilibyśmy inaczej, gdyby zależało to od nas? Obserwacja podczas reconu trwała mniej więcej kilka minut. Gdyby RPIMa miała wykonać to zadanie od A do Z, ustawilibyśmy zapewne stanowiska obserwacyjne na możliwie cały czas działań, z rotacją obsługi. W ten sposób moglibyśmy zebrać więcej danych o ruchach i sytuacji nieprzyjaciela, a także lepiej skoordynować nocny atak na bazę, o którym rozpiszę się w odcinku trzecim. Dodatkowo podczas reconu wyposażeni byliśmy w lornetkę i aparat fotograficzny, który można było wykorzystać do zebrania i udokumentowania informacji dla sztabu.
Jeśli zaś chodzi o przemieszczanie się po wrogim terytorium, unikanie osad ludzkich oraz szerokich obszarów pól uprawnych i łąk pomogło by w pozostaniu niewykrytym. Wracając z Reconu mieliśmy wrażenie, że pomijając samochód i jednego miejscowego, zostaliśmy obszczekani przez wszystkie miejscowe psy.
Łatwo jest jednak gdybać po akcji... Ważne jednak, by wyciągnąć z niej wnioski i poprawić swoją skuteczność następnym razem. Zadanie zostało wykonane, oddział wrócił w pełnym składzie, można więc uznać, że Recon odniósł sukces.
Relacja fotograficzna z sima już w naszej galerii.
poniedziałek, 14 października 2013
poniedziałek, 26 sierpnia 2013
Trening 25 Sierpnia
W silnym, sześcioosobowym składzie, postanowiliśmy potrenować zagadnienia związane z walką w budynkach. CQB nie jest zbyt często wykorzystywane w naszych działaniach, ale ćwiczeń zgrywających zespół nigdy nie jest zbyt wiele.
Na miejsce treningu wybraliśmy Hotel, mając nadzieje na kameralny trening tylko we własnym gronie. Jakież było więc nasze zdziwienie, gdy podczas treningowego zwiadu po pobliskich krzakach usłyszeliśmy dźwięki replik, a wokół nas zaczęły latać kulki...
Jak się potem okazało, na miejscówkę przyjechało więcej ekip, między innymi FOB oraz kilkunastoosobowa drużyna skośnookich towarzyszy z Wólki Kosowskiej.
Na samotność podczas treningu nie narzekaliśmy...
Zajęliśmy jedno z pięter w hotelu i rozpoczęliśmy główną część treningu, czyli przypomnienie zasad czyszczenia i zabezpieczania pomieszczeń.
Próbki naszych działań:
Ruchome obrazki :
Na miejsce treningu wybraliśmy Hotel, mając nadzieje na kameralny trening tylko we własnym gronie. Jakież było więc nasze zdziwienie, gdy podczas treningowego zwiadu po pobliskich krzakach usłyszeliśmy dźwięki replik, a wokół nas zaczęły latać kulki...
Jak się potem okazało, na miejscówkę przyjechało więcej ekip, między innymi FOB oraz kilkunastoosobowa drużyna skośnookich towarzyszy z Wólki Kosowskiej.
Na samotność podczas treningu nie narzekaliśmy...
Zajęliśmy jedno z pięter w hotelu i rozpoczęliśmy główną część treningu, czyli przypomnienie zasad czyszczenia i zabezpieczania pomieszczeń.
Próbki naszych działań:
![]() |
| Kiedryn demonstruje granat do ćwiczeń |
![]() |
| Semko i jego klamka |
![]() |
| Semko poszkodowany podczas robienia za OPFOR... |
![]() |
| A tak należy się wychylać zza winkla. |
Ruchome obrazki :
niedziela, 18 sierpnia 2013
Nowe możliwości
Jeśli chodzi o Piechotę Morską, Beltus zdobył uprawnienia sternika motorowodnego. GRATULACJE :)
Dzięki niemu mamy możliwość trenowania również na wodzie.
![]() |
| Trening RPIMy i SGS |
W planach są desanty wodne, operacje na otwartym morzu, współpraca z nurkami....
Jeśli zaś chodzi o drugą część naszej specjalizacji, to Boogey ukończył Kurs Spadochronowy. Udało mu się przy okazji nie zabić, oraz zarazić bakcylem swobodnego spadania Beltusa i Lewika, którzy w najbliższej przyszłości przymierzają się do szkolenia w tym kierunku.
| Boogey w przestworzach |
| I już po wylądowaniu |
niedziela, 4 sierpnia 2013
Trening na N1 - sierpień
Po dłuższej przerwie spowodowanej wakacyjnymi rozjazdami udało nam się wreszcie spotkać i potrenować. Miejscówka, na której pierwotnie planowaliśmy szkolenie, okazała się być zrównana z ziemią (N2), więc przenieśliśmy się na tereny byłej jednostki wojskowej w Dębaku.
Na rozgrzewkę godzinny trening linowy, zorganizowany przez Beltusa i Boogiego, na którym prawie cała ekipa uczyła się schodzić i zjeżdżać z wysokości około 7 metrów.
Na rozgrzewkę godzinny trening linowy, zorganizowany przez Beltusa i Boogiego, na którym prawie cała ekipa uczyła się schodzić i zjeżdżać z wysokości około 7 metrów.
Fenek pierwszy raz zjeżdża na linach
Sheik lekko zestresowany pierwszym zjazdem...
i już na dole, cały i szczęśliwy.
Boogey dzielnie nas asekuruje
Kiedryn przymierza się do ściany...
a Semko spokojnie obserwuje nasze wyczyny z bezpiecznej odległości
Beltus postanowił dostać się na górę wybierając opcję Hard :)
Po części linowej w planach były ćwiczenia z zakresu przemieszczania się oddziałem po lesie. Przećwiczyliśmy różne sposoby pokonywania przeszkód terenowych, w tym również ubezpieczone przeskakiwanie przez drogi.
Na koniec treningu gościnnie przybyły Tadeusz w ramach opforu wymienił się z nami kompozytem podczas zdobywania ubezpieczonej pozycji. Ustrzelił swego syna oraz Kiedryna podczas ich karkołomnego szturmu, jednak finalnie udało nam się go zneutralizować.
Zasłużona przerwa po treningu
Trening pokazał, że ciągłe ćwiczenia różnych scenariuszy bojowych oraz ustalenie jasnych procedur i sposobów reakcji na napotkane sytuacje jest kluczem do zgranego i skutecznego zespołu. Oby więcej takich treningów przed nadchodzącą zimą!
Wszystkie fotki z soboty w Galerii .
poniedziałek, 3 czerwca 2013
Dzień Dziecka w OSP Leszno 2013
Nie milsim, nie trening, lecz akcja społeczna. W dzień dziecka 1er RPIM'a i Samodzielna Grupa Specjalna zaangażowane były w organizację kilku atrakcji na pikniku Ochotniczej Straży Pożarnej w Lesznie z okazji dnia dziecka. Organizowane przez nas atrakcje w większości przyciągnęły uwagę dzieci. Delegacja w postaci Rosoła, Kowala, Szweda, Beltusa, Huberta, Lewika, Boogiego i Kacpra (syna Beltusa) zorganizowała frajdy takie jak: strzelnica ASG, zjazd linowy "tyrolką", pokaz z zatrzymania terrorysty. Dzieci miały od południa przez ponad 6 godzin niemałą uciechę. Zaznaczam też, że wszystko odbywało się pod naszą czujną obserwacją, a dzieci podczas wchodzenia na drzewo aby zjechać były asekurowane, podczas zjazdu też.
Dzieci bawiły się dobrze, kolejki do nas były długie, duży kawał roboty odstawiony. Podziękowania też dla strażaków, którzy nam pomagali. Do tego pożyczyli wysoką drabinę i podnośnik, poili nas oraz karmili, bez nich było by znacznie ciężej. Nie wspomnę już o robocie jaką musieli wykonać przy rozkładaniu namiotów, zorganizowaniu jedzenia i picia. Jeszcze w niedzielę to sprzątali.
Link do strony Samodzielnej Grupy Specjalnej: KLIK
Link do pełnej fotorelacji TUTAJ
![]() | |
| Boogey na wysokości |
![]() |
| Boogey i Hubert po postawieniu drabiny. |
![]() | |
| Kacper i Lewik obstawiający stoik z replikami (które swoją drogą wiele wtedy przeszły) |
![]() |
| Rosół na drzewie przy przechwytywaniu dzieciaków. |
![]() |
| Szwed udający że go nie ma. |
![]() |
| Samochody zespołu. Ten z tyłu użyty podczas pokazu jako auto terrorysty do zniszczenia. |
![]() |
| Szwed, Boogey, Rosół i Kowal po demolce. (panowie w spodniach w kamuflażu) |
Dzieci bawiły się dobrze, kolejki do nas były długie, duży kawał roboty odstawiony. Podziękowania też dla strażaków, którzy nam pomagali. Do tego pożyczyli wysoką drabinę i podnośnik, poili nas oraz karmili, bez nich było by znacznie ciężej. Nie wspomnę już o robocie jaką musieli wykonać przy rozkładaniu namiotów, zorganizowaniu jedzenia i picia. Jeszcze w niedzielę to sprzątali.
Link do strony Samodzielnej Grupy Specjalnej: KLIK
Link do pełnej fotorelacji TUTAJ
wtorek, 16 kwietnia 2013
C.O.S TRIBUTE/ FRENCH SPECIAL FORCES
W ramach rozrywki zapraszam wszystkich do obejrzenia jednego z najnowszych filmów promujących Francuskie Siły Specjalne. Oprócz świetnej muzyki można również zaobserwować detale oporządzenia i wyposażenia oraz sposób działania 1 Regimentu Spadochroniarzy. Całość nieźle złożona i skomponowana. Życzę przyjemnego odbioru :)
niedziela, 24 marca 2013
24.03.2013 - trening linowy/cqb
Dla przypomnienia - 1RPIMa, Blackfields oraz SGS połączyły siły w nowej formacji o nazwie ZBIR.
Dzisiaj zaznaliśmy szczęścia na sznurach, w opuszczonym obiekcie hotelu w Zarębiach.
Wystąpiliśmy w składzie pięciu osób (Mały, Beltus, Hubertus, Semko i Boogey - RPIMa).
Na terenie obiektu ustanowiliśmy cztery stanowiska, dwa z działań cqb, jedno dla RPIMy i Szweda prowadził Boogey, drugie dla reszty wesołej zbieraniny prowadził Mały. Następne stanowisko było z liną na wysokości 3,5 metra, kolejne, które powstało szybciej niż planowano, z inicjatywy Boogeya i Małego miało wysokość 14 metrów. Dla nas, dopiero ono było dostatecznie zadowalające, na wysokości 3,5m tylko się bawiliśmy, np w zjazd na jednym odbiciu, czy jak Rosół z SGS, zjazd "twarzą do ziemi". Cały trening był dobrze zorganizowany, a my bawiliśmy się przednio.
Niestety dzień na przedniej zabawie upłynął zbirom zbyt szybko, najbardziej to współczujemy tym, którzy musieli jechać wcześniej.
Po więcej zdjęć zapraszamy do galerii.
Dzisiaj zaznaliśmy szczęścia na sznurach, w opuszczonym obiekcie hotelu w Zarębiach.
Wystąpiliśmy w składzie pięciu osób (Mały, Beltus, Hubertus, Semko i Boogey - RPIMa).
Na terenie obiektu ustanowiliśmy cztery stanowiska, dwa z działań cqb, jedno dla RPIMy i Szweda prowadził Boogey, drugie dla reszty wesołej zbieraniny prowadził Mały. Następne stanowisko było z liną na wysokości 3,5 metra, kolejne, które powstało szybciej niż planowano, z inicjatywy Boogeya i Małego miało wysokość 14 metrów. Dla nas, dopiero ono było dostatecznie zadowalające, na wysokości 3,5m tylko się bawiliśmy, np w zjazd na jednym odbiciu, czy jak Rosół z SGS, zjazd "twarzą do ziemi". Cały trening był dobrze zorganizowany, a my bawiliśmy się przednio.
| Boogey jedzie, Michał i Semi oglądają, a Rosół ubezpiecza. |
| Mały zaszczycił nas dzisiaj swoją obecnością :) |
| Teraz jedzie Semko. |
| Mały i Boogey oczyszczają stanowisko 14m. |
![]() |
| Boogey sprawdza stanowisko jako drugi, pierwszy jechał Rosół. |
![]() |
| Udało się, teraz wszyscy będą szaleć. |
| Mały był następny. |
| Beltus radosny, dostał 10pkt do lansu za wejście na gzyms bez trzymania liny |
| Jako ostatni w kolejce pojechał Hubert, całość powtarzała i to nie raz. |
| Rosół próbował zjazdu twarzą w dół. Próbował bo Hubert i Szwed mu to uniemożliwili. |
| Beltus zabrał też Kacpra (syn), kto wie, może chłopak niedługo będzie lepszy od nas? |
Po więcej zdjęć zapraszamy do galerii.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





















